Prywatny monitoring sąsiada pod lupą. Kiedy kamery naruszają prywatność?

W materiale programu „Panorama” (TVP) opisano sprawę mieszkańców miasta Ozorków. Na posesji jednego z sąsiadów ma działać kilkanaście kamer rejestrujących obraz – a według relacji mieszkańców również dźwięk – obejmujących nie tylko jego działkę, ale także okoliczne posesje, domy i przestrzeń wspólną. Część osób twierdzi, że kamery „zaglądały” w prywatne strefy, co zmuszało ich do dodatkowego zasłaniania okien.

Jak wynika z relacji, interwencje i rozmowy nie przynosiły efektu – w tym roku policja miała zdemontować część urządzeń, jednak wkrótce pojawiły się kolejne. Mieszkańcy wskazywali na długotrwałe poczucie nękania i utraty prywatności, a sprawa została zgłoszona do Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Prezes UODO miał uznać, że doszło do naruszenia przepisów o ochronie danych i nakazać usunięcia kamer, jednak – jak podkreślono w materiale – nie wiadomo, kiedy faktycznie przestaną one działać.

Komentarz prawny do sprawy przedstawił radca prawny Mateusz Buczkowski z Kancelarii GRUBE:

Takie postępowanie jest całkowicie nielegalne. Nie można przy użyciu prywatnego monitoringu naruszać czyjejś prywatności.

Monitoring prywatny, choć bywa stosowany „dla bezpieczeństwa”, nie może prowadzić do stałej obserwacji sąsiadów ani ingerować w ich życie prywatne. W razie wątpliwości kluczowe znaczenie ma ocena, czy kamery obejmują wyłącznie teren właściciela, czy też rejestrują osoby i zdarzenia poza jego posesją.

Zachęcamy do obejrzenia całego materiału.